Na początek kilka słów o mnie...
Hej!
Nazywam się Kasia. Mam 27 lat. Uwielbiam języki, nauczanie, podróże, wszystko co związane ze światem. Między innymi tymi dwoma pierwszymi zajmuję się zawodowo.
Pomysł na prowadzenie bloga dojrzewał we mnie od długiego czasu. Jako dziecko lubiłam pisać- wiersze, opowiadania, książki nawet. Później, w miarę jak zaczęłam interesować się innymi językami niż polski, przerzuciłam się na nie właśnie. Mój zapał i, mam wrażenie, zdolności literackie do pisania stylistycznie w języku ojczystym zmalały. Od początku studiów prowadziłam jedynie pamiętnik (polecam, bardzo dobry sposób na uporządkowanie myśli).
... i o tym, jak się to zaczęło
Dalekie lądy, tropiki, kontynenty interesowały mnie od zawsze. Odnosiłam sukcesy w olimpiadach z geografii, polskiego, francuskiego, angielskiego. Tymczasem do 20. roku życia nie byłam nigdy zagranicą! (Chyba że wliczymy wizytę w też czeskim Cieszynie, Pilsko i opłacalne jeszcze wówczas zakupy w przygranicznych sklepach na Słowacji gdy byłam dzieckiem). Czytałam, oglądałam, marzyłam na temat zagranicy.
W lipcu 2013 roku pojawiła się okazja wyjazdu nad węgierski Balaton. Była to moja pierwsza całkowicie sfinansowana przeze mnie samą "wyprawa ". Obiecałam sobie że za rok też wyjadę gdzieś, może już w innym towarzystwie. Wyciągnęłam mamę, choć to ona zaproponowała miejsce- Chorwacja. Padło na piękny Hvar, przy okazji zwiedziłyśmy też Split i rejony wodospadów na rzece Krka.
Później koncentrowałam się na nauce, pracy i odkładaniu pieniędzy. Zaczęłam studia magisterskie. Podróżnik we mnie został uśpiony.
Początkiem 2017 roku zobaczyłam ogłoszenie na temat planowanej we wrześniu pielgrzymki do Włoch. Niedoświadczona, zachwycona planem wyjazdu a jednocześnie przerażona że wykupią miejsca (tak :D) pobiegłam nas zapisać. Okazało się że byłyśmy jedne z pierwszych. To na tej wycieczce poznałam dwie dziewczyny z którymi utrzymuję kontakt do dziś, w tym Anię która rok później, właśnie gdy zastanawiałam się nad tym by zacząć podróżować samodzielnie na dobre( jednoczenie nie mając w tym żadnego doświadczenia) , zadzwoniła i wyciągnęła mnie do Grecji. Pół roku temu razem byłyśmy na Teneryfie, teraz też planujemy już kolejny wspólny wyjazd. Ta spontaniczna decyzja o wzięciu udziału w wyjeździe do Italii okazała się błogosławiona w skutkach- poznałam kogoś kto zainspirował mnie dalej.
Potem już ruszyło lawinowo- gdy zrobi się pierwszy krok, przełamie coś w sobie, poznaje się ludzi, los zsyła dalsze możliwości. W ciągu ostatniego roku zaliczyłam 8 wyjazdów i obliczyłam że łącznie spędziłam 76 nocy poza domem! Część była samodzielna, część z przypadkowymi ludźmi poznanymi na grupie podróżniczej w internecie, część to wyjazdy zorganizowane, a część to wyjazd do kogoś jak np. Anglia. Przez Anię poznałam Agę która szukała towarzysza na wyjazd do Anglii do swojej koleżanki- padło na mnie.
Gdy zaczęłam podróżować, sprawdziło się powiedzenie o apetycie rosnącym w miarę jedzenia. Ilość wrażeń, zachwytu, widoków, przygód, to wszystko zmobilizowało mnie by przelać swoje wrażenia na papier. To okazało się jednak niewystarczające- jak przelać na papier widoki?Po co zatrzymywać te przygody tylko dla siebie? I przyszła myśl "A może by zainspirować kogoś do pójścia za marzeniami i powymieniać się doświadczeniami?"
I tak trafiłam tutaj. Kimkolwiek jesteś, bardzo się cieszę że to czytasz :) Witaj!

Komentarze
Prześlij komentarz